czwartek, 16 maja 2013

Dzień 10: wreszcie coś ruszyło

 

  Dziś mija sobie 10 dzień postanowienia i po zważeniu się mam 600 g mniej, czyli 65,5 kg. Jeszcze nie skacze z radości pod sufit, bowiem moje ciało lubi sobie robić spadki i wzrosty o 1 kg w ciągu miesiąca, także jeśli jeszcze coś spadnie to wtedy będę pewna, że to jest to na co czekałam.



 
  Z samego rana zrobiłam sobie " Trening z gwiazdami " Chodakowskiej, właśnie jestem po kąpieli i czuje się o niebo lepiej niż po przebudzeniu. Ostatnio najmłodszy syn sobie wędrówki nocne urządza a to mnie wykańcza, bo niestety jestem z tych osób co będą czuwać aż uśnie a nie spać w najlepsze, tylko że zaśnięcie zajęło mu 1,5 godziny :/.  Dobrze, że mam w miarę odporny organizm na takie zdarzenia i potrafię przetrwać dzień bez słaniania się po kątach i szukania miejsca do drzemki. Owszem drzemka to byłoby dobre rozwiązanie ale niestety zaprogramowana jestem na torturowanie samej siebie ;).
  W każdym razie troszkę poprawił mi humor widok licznika wagi, także dzisiejsze niewyspanie mi nie straszne.

1 komentarz:

  1. Gratuluję Ci spadku i życzę kolejnych! :)
    Miłego, energetycznego dnia :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy