sobota, 11 maja 2013

Dzień 6: po imprezie urodzinowej


    No i wczoraj mieliśmy zaległe urodzinki syna. Tort był i moje zanurzone w nim zęby też, wyszedł tak dobry, że grzechem było jego nie spróbowanie aniżeli schowanie z powrotem do lodówki. Zaletą moich tortów jest to, że znikają od razu w ten sam dzień, nie mam problemu aby goście go nie pochłonęli :). Także tyle dobrego dla mnie :) Dla uspokojenia wyrzutów sumienia - lekkich ale jednak - poćwiczyłam z Jillian Michaels program" six pack cz 2" oraz wykonałam 20 minut podskoków w różnej formie i kurcze od razu lepiej się poczułam.
   Waga zapewne spadku po tym kalorycznym torcie nie ukaże ale co tam trwam nadal. Dziś planuję w ogóle to troszkę dać żołądkowi odsapnąć, właśnie kończę lekką kawkę z mlekiem w postaci "pół na pół" a tuż obok niej czeka zaparzony rumianek, który nota bene pomaga mi na moje dolegliwości żołądkowe rewelacyjnie. 
   No i aktywność fizyczna sprowadzona jest dziś przeze mnie do poziomu parteru, pierdzielę i dziś nic nie robię. Poświęcę czas dzieciakom.

P.S. czy ktos z bloggerów może mi wyjaśnić dlaczego raz pisze mi edytor z odstępami a raz bez, czasem czcionka jest ciemniejsza a czasem jaśniejsza ? Skoro ustawienia mam takie same? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy