poniedziałek, 6 maja 2013


Dzień 1: Trochę o mnie

 

Witam Was wszystkich na moim blogu,
Zaczne może troszkę od siebie :) Mam na imię Żaneta, 32 lata i 173 cm wzrostu, jestem na chwile obecną mamą na pełen etat trójki dzieci. Dlaczego zaczynam od wieku i wagi? Ano dlatego, że właśnie o tym będzie mój blog. W chwili obecnej moja waga wynosi 65 w porywach 66 kg, ktoś napisze "Przecież jest w normie, po co wariować?", ok jest w normie ale jeszcze kilka lat temu nie była, ważyłam prawie 98 kg więc sami rozumiecie, że droga jaką przeszłam nie była usłana różami a na efekty ciężko pracowałam i chcę pracować. Mój cel to 60 kg, wiem, że może być to trudne do zrealizowania bo już moja waga od jakiegoś długiego czasu sobie stoi i tak skacze a to kilogram do góry a to na dół ale zdecydowałam się powalczyć dla samej siebie. 
Napisze też jak trzymam wagę w ryzach na codzień. Otóż staram się nie jeśc kolacji, ćwiczę godzinkę dziennie, nie jem smażonych i tłustych potraw i co najważniejsze nie rezygnuję ze słodkiego, zjadam moje kochane słodkości do południa aby mieć szanse choć troszkę je później w ruchu spalić. Generalnie wyszłam z założenie "Chcesz dobrze zjeść to się ruszaj" i bilans się wyrównuje.  Aczkolwiek nie wiem czy dla efektu spadkowego nie będę musiała niektórych rzeczy ograniczyć o połowę :)
Jeśli chodzi o ćwiczenia oddałam się im całkowicie, jestem na tym etapie kiedy dzień bez nich nie pozwala mi usiedzieć na czterech literach i chodzę wtedy poddenerwowana niewykonanym obowiązkiem. Pochłonęła nie Jillian Michaels, Chodakowska oraz Mel B. Staram się układać sobie naprzemiennie trening cardio z treningiem na rzeźbę. Oczywiście wiem, że mięśniom także należy się odpoczynek więc niedziela jest dla mnie takim dniem bez wysiłku fizycznego aczkolwiek gdy słonko za oknem, to aż się chce wsiąść na rower i pojechać przed siebie i tym sposobem ostatnio po raz pierwszy w tym sezonie pojechałam sobie 14 km w 35 minut - wiem, wiem żadna rewelacja ale jak dla mnie to jest już coś.

Także kochani postaram się codziennie meldować i zdawać relacje z całego dnia, mam nadzieję, że ktoś się przyłączy bo nie ma to jak wzajemna motywacja. I nie patrzcie na to, że nie warto tu pisać bo ja niby nie mam z czego się odchudzać, spójrzcie pod kątem tego, że kiedyś też było mi ciężko, walczyłam o lepszą siebie i prawie wygrałam. I nie chodzi mi o bycie chudą, chcę być fit, tak mi się marzy i do tego dążę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy