czwartek, 9 maja 2013

Dzień 4: Pomału do przodu

 

 A więc mija sobie czwarty dzień mego postanowienia. Na razie staram się dzielnie trzymać, aczkolwiek czasem coś "liznę" w przelocie czego nie powinnam, tyle tylko, że nie pozostaje w tym na dłużej :). Na dziś zaplanowałam ćwiczenia z Mel B, generalnie piątek jest przeznaczony tylko dla niej. Jest tylko jedno maciupeńkie "ale" - pogoda się skitrała z deczka i mam chwilowy zanik formy i motywacji do ćwiczeń. Wiem, że je wykonam ale gdy są takie dni deszczowe, to po prostu robię je aby zrobić nie czerpiąc z nich energii, bo sama jestem jej pozbawiona doszczętnie.
W takie dni musiałabym sobie zmodyfikować dietkę i więcej witamin dostarczyć, dobrze że dziś targ otwarty to udam się w celu nabycia witaminowych bomb i upichcenia czegos pod siebie. Tylko najlepszą wersją dla mnie byłoby gdyby ktoś mi to zdrowe jedzenie przyrządził i podał gotowe na talerzu. Nie mam koncepcji absolutnie na posiłki. Ja to w ogóle jestem maniaczką wszystkiego co słodkie, kocham te moje łakocie i ciężko mi na sercu jak muszę je sobie ograniczyć. Wspaniale by było gdyby moja dieta mogła się składać choć w połowie z czekolady i dobrego ciasta, mmmmmmm, wtedy wszystko inne się może schować.

Może ktoś z was zna dobre przepisy na dietetyczne jedzenie? Bo ja zdecydowanie w tym jestem za monotonna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy