Dzień 2: czyli dopiero się rozkręcam
Jeden dzień za mną - czy udany? No cóż mogło być lepiej aczkolwiek i tak zaliczam go do moich małych sukcesów. Udało mi się jak codzień wykonać trening, zjeść konkretne śniadanie i nie łasić się na słodkości.
Jutro dokonam pomiarów i co tydzień postaram się uaktualniać swoje osiągnięcia, oby takowe były :).
Stwierdziłam, że muszę też zmienić nastawienie do samej siebie. Niby widzę zmiany, ciuchy mniejsze kupuję ale nadal stojąc przed lustrem postrzegam siebie jako grubego kaszalota z rozciągnięta skórą, rozstępami i galaretowatymi udami. Wiem, że im bardziej się w tym utwierdzam tym trudniej mi uzyskać to do czego dążę. Mój organizm się blokuje a ja tylko popadam we frustrację.
Postanowienie: postrzegać siebie jako piękną kobietę i motywować tym organizm do dalszej walki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz